|
 |
14.02.2010 05:52:30 |
 |
Autor |
Wiadomość |
eseksuologia Site Admin
Dołączył: 04 Lis 2005 Posty: 635 Skąd: Jerzy Więznowski, SMS:607 696 880
|
| Temat postu: Lato a miłość... |
|
|
Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem,
lecz patrzeć razem w tym samym kierunku.
Antoine de Saint-Exupery _________________ www.seksuologia.com
Ostatnio zmieniony przez eseksuologia dnia 17.07.2010 17:13:58, w całości zmieniany 3 razy |
|
| |
|
|
|
|
 |
22.05.2010 22:12:58 |
 |
Autor |
Wiadomość |
eseksuologia Site Admin
Dołączył: 04 Lis 2005 Posty: 635 Skąd: Jerzy Więznowski, SMS:607 696 880
|
| Temat postu: Felieton - z obs lekarza seksuologa. |
|
|
Jerzy Więznowski
www.seksuologia.com
Prywatne granice i mylące znaki.
Zastanawiające jest, dlaczego grupy studenckie z tego samego kursu tak są różne, przecież dobór jest przypadkowy?
Zajęcia seminaryjne medycyny seksualnej odbywają się w małych zespołach – zwykle sprzyja to dyskusji. Jest temat, który potrafi „rozruszać” na pierwszych zajęciach nawet „wycofaną” grupę. Postawione pytanie: „jak należy zachować się w konfrontacji z ekshibicjonistą”? Okazuje się, że prawie każda studentka zetknęła się z takim osobnikiem. Znaczna większość reagowała emocjonalnie i odruchowo: przestrachem, oburzeniem, czasem zaciekawieniem.
Żywa reakcja to wzmocnienie dewiacyjnego zachowania. Obnażający się dewiant otrzymuje nagrodę – zrobił wrażenie „grożąc phalusem”.
Zachowania ekshibicjonistyczne będą powszechne, bo długo jeszcze będą generowały silne reakcje emocjonalne.
Są też dewiacyjne zachowania, z którymi spotykamy się coraz rzadziej, na przykład ocieractwo. Ta dewiacja potrzebuje „koedukacyjnego ścisku”, a o to coraz trudniej. Mniej przepełnionych pociągów, autobusów, a sklepy są przestronne…
Nie musimy dziś zawieszać swojej „terytorialności”, by się przemieścić, gdyż zwykle używane jest auto pięcioosobowe, a jedzie tylko kierujący.
Każdy ma indywidualne granice i wybiórcze zgody na ich przekraczanie.
Nie zawsze jest łatwo te granice odczytać, są niewidoczne, ale wyczuwalne. Kulturowo akceptowane przesunięcie granic obserwujemy w tańcu. Taniec interesująco ilustruje zjawisko indywidualnej zgody na bliskość fizyczną. Możliwe są w nim różne warianty zachowań. Jedna możliwość: dwie strony wzajemnie pozwalają sobie na bliskość, śmielsze zachowanie jednej osoby powoduje pozytywną odpowiedź drugiej.
Druga możliwość: sygnalizowanie „nie jestem bliskością zainteresowana/zainteresowany”. Wystarczy usztywnienie ciała i komunikat jest dla drugiej strony czytelny.
Ale można mieć pecha i trafić na tancerkę o osobowości histerycznej. Jest to trzeci wariant. Taka kobieta zachowuje się wyraźnie kokieteryjnie i zachęcająco. Ale jest to tylko „trick”, swoista pułapka. Zachowuje się powabnie po to, żeby mieć możliwość „dania po nosie”.
Znaczna część „samców” nabiera się na to. Mylące zachowania przybierają różne formy. Po obiecującej „prywatce” jest nadzieja na zmysłową randkę, na której to chłopak jest „zaciągany” na dwugodzinny koncert w kościele lub wysłuchuje w kawiarni długich wynurzeń o problemach w pracy.
Zachodzi wyraźnie „seksualizacja zachowań nieseksualnych, a aseksualizacja sfery seksualnej”. W rozmowach liczne aluzje erotyczne, w „mowie ciała” sensualnie zwilżane wargi ust, ale im bliżej „alkowy”, tym mniej poezji. Pojawiają się niespodzianki typu: siermiężna „przeciwreumatyczna” bielizna, leżenie na miłosnym łożu niczym „deska”, lub „niewinne” zapytanie: „to już po wszystkim”?
Inny przykład z damsko-męskich „relacji”. Prowadzący serwis samochodowy przestał podawać rękę klientkom, bo nie wiedział jak reagować na wydłużone przytrzymywanie dłoni w czasie „shake-handu”, peszyły go takie sytuacje.
Czy rzeczywiście często zachodziło to „przedłużanie kontaktu”, to trudno stwierdzić. Może był to wyłącznie problem tego pana. Ale nie można wykluczyć, że klientki zorientowały się, że dotyk peszy go i trochę „dla zabawy” go prowokowały. A on nie wiedział, czy jest to sygnał znaczący: „jestem otwarta na ewentualne propozycje”, czy może kobieta robi to bezwiednie, tym bardziej, że gest nie był wzmocniany spojrzeniem, słowem czy uśmiechem…
Inny handlowiec unikał witania się z paniami przez podawanie ręki, bo był nadpobudliwy i miał natychmiastową erekcję. Co ciekawe, wraz z wiekiem to zjawisko się nasilało! Oczywiście słuszne jest przypuszczenie, że ten pan był samotnym kawalerem i nie miał regularnego życia seksualnego.
Systematyczna aktywność seksualna ma dużą rolę ochronną, trudniej powstają przeczulenia i dziwactwa, słabiej ujawniają się skłonności dewiacyjne. Mężczyźni będący w stałym związku partnerskim nawet, gdy mają dewiację, to łatwiej nad nią panują, ujawnia się ona głównie w fantazjach, a mniej w zachowaniach.
Wyrażenie, które zrobiło w ostatnich latach karierę to „zły dotyk”. Trudno „zły dotyk” zdefiniować, choć dość bezbłędnie go rozpoznajemy. Przykładowo dziecko może zauważyć, że dłoń instruktora jest zbyt nisko.
Bardziej jednak istotny jest „lubieżny nastrój”, empatycznie wyczuwane są emocje towarzyszące dotykowi. Nawet pies przecież doskonale czuje i wie, czy klepnięcie po karku jest nagrodą czy karą.
Przypuszczam, że „złego dotyku” jest znacznie mniej, niż wynika to z częstości posądzeń. Jest to wygodny sposób „dokopywania” mężowi w sprawach porozwodowych. Nie ma tygodnia, żeby do gabinetu psychologa nie dzwoniła kobieta, twierdząca, że były mąż „niewłaściwie” dotykał dziecko w trakcie kąpieli i ona jest przeciwna kontaktom dziecka z ojcem. Wersja bardziej „soft” to zarzut, że były mąż „oglądał internetową pornografię, prawdopodobnie także z nieletnimi” i to także ma być argumentem, aby sądownie uniemożliwić kontakty ojca z dzieckiem. Na tę okoliczność nie jest trudno również uzyskać zeznania przyjaciółek, mających resentyment do brzydkiej płci.
Przez wiele pokoleń kobiety były milczącymi ofiarami nadużyć.
Były bite i upokarzane w domu i w szkole. W kościele zaś pouczane, by cierpliwie znosiły mężów alkoholików: „nieście swój krzyż i módlcie się za siebie i męża”…
W naszych czasach dawne opory i zahamowania pań znikają. Przed wojną lekarz i literat Tadeusz Boy-Żeleński napisał książkę pt. „Piekło Kobiet”, współcześnie to panowie są spychani do defensywy.
Jak ma bronić się Polański, gdy w 2010 r. aktorka Charlotte Lewis oznajmia światu, że filmowy geniusz „dobierał się” do niej w 1992 r., to jest przed osiemnastu laty. Czy świat powinien się tym interesować?
Albo rodzimy „syndrom zielonogórski”? Na policję zgłaszały się kobiety twierdzące, że zostały brutalnie zgwałcone przez seryjnego gwałciciela. Okazało się to fantazjami…!
Przed laty był głośny film pt. „Dlaczego kłamały” z Jacques Brel w roli głównej. Kokietująca nauczyciela nastolatka, gdy ten odrzucił jej awanse – poczuła się poniżona odrzuceniem zalotów.
Oskarżyła nauczyciela o molestowanie. Koleżanki nie chciały być gorsze i też poczuły się nadużywane seksualnie przez przystojnego profesora. Niewiele brakowało, żeby zaszczuty wychowawca spędził wiele lat w odosobnieniu.
Lęk przed zarzutami molestowania i pedofilnego zachowania zauważa się też w medycynie. Dopiero żony i narzeczone wykrywają u dorosłych partnerów stulejki i inne anatomiczne anomalie penisa, bo dzieci nie były nigdy badane fizykalnie poniżej pasa! Bywa, że ginekolog woli zalecić mammografię, niż palpacyjnie zbadać sutki. Nawet obecność w gabinecie położnej może nie być wystarczającym zabezpieczeniem. Lekarz i pielęgniarka mogą przecież być w zmowie – i z takimi konstruktami zetknąłem się będąc przez lata „funkcyjnym” w sądzie Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Pamiętam pewną panią, która zastanawiała się, czy nie oskarżyć terapeutę, że była „używana i nadużywana”. Poczuła się dotknięta, gdy przestał się z nią spotykać. Podobał się jej, zebrała środowiskowy wywiad i dowiedziała się, że ma problemy małżeńskie. Nie była ani razu u niego na wizycie, spotykali się jako kochankowie. Po pewnym czasie, gdy mężczyzna rozluźniał kontakty (jego sytuacja rodzinna uległa sanacji), to pani stała się posesywna, wręcz zaborcza. Miała zamiar złożyć oficjalną skargę, bo „zwierzała” się na randkach, a więc była „jakby pacjentką”...! W końcu jednak nie zdecydowała się, bo spojrzała na problem wiktymologicznie. Wiktymologia to nauka o roli ofiary w zdarzeniu. Była znana w środowisku i uznała, że wiele straci. Pręgierz społeczny nadal „uderza” bardziej w kobiety. Mężczyźni solidaryzują się z mężczyznami, a opinie kobiet są spolaryzowane. Duża część pań trzyma stronę mężczyzn, bo traktuje kobiety jako konkurencję w „boju” o mężczyznę.
To jest klucz do zrozumienia problemu „nadreprezentacji” mężczyzn w rozmaitych władzach. Mam na myśli modny temat „parytetów”, propozycję, żeby wśród kandydatów w wyborach było więcej pań (według ustalonego parytetu).
Nie jest to jednak metoda skuteczna. Dlaczego? Po prostu mężczyźni głosują na mężczyzn (kobieta musi być wybitna, żeby na nią zagłosowali).
Kobiety zaś głosują głównie na … mężczyzn. Nie chcą dać for koleżance.
Wolą bowiem, gdy ich szefem jest mężczyzna. Pozornie to dziwne, ale panie preferują korzystanie z usług lekarzy, fryzjerów, krawców i innych specjalności płci męskiej. Podobno lekarz położnik bardziej rozumie kobietę, chętniej wypisuje zwolnienie lekarskie, gdy ciężarna gorzej się czuje. A niektóre pacjentki zdejmują pierścionki i mniej „drogo” się ubierają, żeby nie drażnić zapracowanej lekarki. Tak to już jest, że między paniami dość często „iskrzy”…
Dzisiaj jesteśmy wyczuleni na godność człowieka. Wycofano się z upokarzających kar cielesne. Uważa się je za ewidentne nadużycia emocjonalne i seksualne. I bardzo dobrze. Ale wielu ludzi boi się pogłaskać siostrzeńca, czy wziąć wnuka na kolana – czy to nie jest jednak duże „przegięcie”?
Podobno higienistka na międzynarodowej koloni letniej miała kłopoty, bo napisała w papierach chłopca: „skóra brudna, we włosach gnidy”. Powinna bowiem napisać: „stan powłok skórnych głowy może wskazywać na ewentualne zaniedbania natury higienicznej”.
Czy nie zagubiliśmy się w tej „seksualnej i obyczajowej” poprawności?
Może niedługo w seksuologii przyjdzie nam pisać i mówić zamiast „problemy potencji” – „sprawny seksualnie inaczej”?
Wierzę, że przepisy i procedury nie zastąpią zdrowego rozsądku, będzie on zawsze.
____________________________________________________________
Z art korzystano w przygotowywaniu felietonu dla Polska The Times.
aktualizacja 22.05.2010 _________________ www.seksuologia.com |
|
| |
|
|
 |
30.05.2010 20:41:40 |
 |
Autor |
Wiadomość |
eseksuologia Site Admin
Dołączył: 04 Lis 2005 Posty: 635 Skąd: Jerzy Więznowski, SMS:607 696 880
|
| Temat postu: Psychoseksuologia i seksuologia medyczna. |
|
|
ZAPRASZAMY do Wielkopolskiego Centrum Medycyny Seksualnej w
Poznaniu, ul.F.Ratajczaka 35.
Wizyty po rezerwacji:telefonicznej,e-mail,SMS lub osobistej.
Wielkopolskie Centrum Seksuologii powstało w 1990 roku.
Utworzyła je grupa lekarzy wywodzących się ze struktury Ochrony Zdrowia H.Cegielski w Poznaniu,w okresie świetności Zakładów.
Od dwudziestu jeden lat Centrum kieruje lekarz seksuolog
Jerzy Więznowski, ur.1951r.
Jest On uczniem Profesora Kazimierza Imielińskiego, twórcy polskiej szkoły seksuologii i specjalizacji lekarskiej seksuologii i patologii więzi międzyludzkich.
Gabinety są rekomendowane przez Polskie Towarzystwo Seksuologiczne i Polskie Towarzystwo Medycyny Seksualnej.Współpracują z uznanymi Ośrodkami Medycyny Seksualnej.
Lekarz J.Więznowski w latach 2002 do 2010 był Konsultantem Regionalnym w zakresie seksuologii klinicznej Wojewody Wielkopolskiego.
Jest licencjonowanym przez Towarzystwa Naukowe Superwizorem(uprawnienia do superwizji wyszkolenia lekarzy i terapeutów w seksuologii).
Dr Jerzy Więznowski od 1984 roku posiada specjalizacje I i II stopnia z seksuologii medycznej.
Od wielu lat prowadzi zajęcia ze studentami Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz jest wykładowcą na Studiach Podyplomowych Seksuologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza,Poznań.
Wybrany przez seksuologów na drugą kadencję w Sądzie Koleżeńskim.
(Polskie Towarzystwo Seksuologiczne).
Jest członkiem-założycielem Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej.
W 2007r przyjęty do elitarnego Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej - European Society Sexual Medicine(ESSM).
Dr Więznowski od 25 lat zajmuje się kliniką potencji męskiej, jest w tej dziedzinie uznanym autorytetem.
Praktyka lekarska od 1975r (35lat).Uczestniczy regularnie w krajowych i światowych kongresach i szkoleniach.
Oficer lekarz.Posiada także (dwie) specjalizacje z psychiatrii dorosłych, zrezygnował przed ćwierć wiekiem z praktyki w neuropsychiatrii na rzecz problematyki zdrowia seksualnego mężczyzn.
Wraz z Zespołem Kolegów-lekarzy prowadzi Gabinet Potencji Męskiej w ramach Wielkopolskiego Centrum Seksuologii w Poznaniu.
www.seksuologia.com
Zapraszam Panów na profilaktyczną konsultację oraz poprawę potencji i sprawności męskiej.
Medycyna seksualna ma coraz większe możliwości podnoszenia jakości życia małżeńskiego, rodzinnego i osobistej satysfakcji w sferze cielesnej, uczuciowej i duchowej.
Medycyna seksualna i psychoseksuologia pomagają w skomplikowanych meandrach miłości.
Zapewniamy profesjonalną, życzliwą, bardzo dyskretną pomoc w trudnościach sfery intymnej Panów.
Nie oceniamy, lecz diagnozujemy i przedstawiamy propozycje postępowania terapeutycznego, także farmakoterapii.
Przed wdrożeniem leczenia przeprowadzane są badania laboratoryjne oraz specjalistyczne, na przykład badanie przepływu w naczyniach penisa.
Jest to nieinwazyjne, niebolesne i bezpieczne badanie za pomocą fal dżwiękowych o wysokiej częstotliwości (niesłyszalnych przez człowieka).W ocenie dynamiki przepływu wykorzystuje się zjawisko Dopplera, stąd potocznie mówi się: badanie dopplerowskie.
W praktyce jest to przesunięcie specjalna sondą po skórze penisa, która posmarowana jest "kisielem", czyli żelem USG.
W ocenie ukrwienia penisa wykorzystuje się prostaglandyny.
Prostaglandyny wykorzystywane są także w terapii, gdy leki
"typu wiagra,cialis,levitra" nie spełniają oczekiwań.
W Centrum, na miejscu, wykonywane sa konsultacje innych specjalistów, jeśli zachodzi taka potrzeba.
Niektórzy Panowie wymagają konsultacji endokrynologa(hormony), kardiologa(ekg,echo),
urologa(USG, prostata, ch.Peyroni-skrzywienie penisa postępujace),
psychologa uzależnień,
psychologa młodzieżowego(inicjacyjne i partnerskie trudności, śr.psychoaktywne),
psychologa-psychoanalityka ("wyższa szkoła jazdy" - psychoanaliza Lacana).
Relacje ludzkie zaczynają się od spojrzenia i kontaktu słownego - wysanowana jama ustna jest niesłychanie ważna - Dr S.Mączyński zajmuje sie stomatologią estetyczną, gabinet obok gab. seksuologa.
***
Najważniejsze jest podjęcie decyzji, chwycenia za słuchawkę i zadzwonienie do lekarza seksuologa.
Wizytę uzgadnia się tylko bezpośrednio z lekarzem, jest więc możliwość porozmawiania z seksuologiem i nabrania wstępnego zaufania.
Jeśli nie udaje się nam uzyskać dobrego kontaktu słownego i życzliwej atmosfery(sa to rzadkie sytuacje), to nie podejmujemy się leczenia.
Zaufanie to warunek "sine qua non" skuteczności, efektywności.
Aby łatwiej było się Pacjentowi "otworzyć emocjonalnie" w psychoterapii średnio i długo terminowej - przyjmuje w Centrum psychoterapeuta z daleka od wielkopolskiego środowiska, przylatuje aż z Krakowa, w weekendy.
Na nieśmiałości i "wstydliwości" mężczyzn bazują hochsztaplerzy i oszuści w internecie - proponują preparaty nieznanego pochodzenia w podejrzanie niskich cenach.
To osobny temat - o naiwności jednych, a cynizmie innych...
W seksuologii, jak w każdej dziedzinie medycyny - konieczna jest najpierw DIAGNOSTYKA.
Jest tak zresztą w innych dziedzinach. W wojsku rozpoznanie przedpola, w budownictwie badanie gruntu pod zabudowę, itd.
Sytuacja zmienia się i coraz częściej Panowie przychodzą profilaktycznie, "bo mam czterdzieści lat, a chcę być sprawny jak najdłużej..."
To jest właściwy trend.
Wychodzi mu naprzeciw SEKSUOLOGIA ANTI-AGING.
Seksuologia anti-aging promuje aktywność seksualna do końca życia.
Zespół naszych Gabinetów popiera tą "filozofię" gorąco.
Zdrowie seksualne to ważna część zdrowia człowieka XXIwieku.
Zdrowie seksualne wymaga spojrzenia holistycznego.
Aktywność seksualna w ramach miłości, to fizyka, psychika i duchowość. Niełatwo o taka kompatybilność, to raczej droga,a nie stabilny stan. To czasownik, nie rzeczownik.
Rutyna to wróg seksu i trucizna miłości.Kochankę/kochanka trzeba codziennie zdobywać. Ale nie należy siebie zaniedbywać.
Siebie należy lubić, kochać. I przede wszystkim szanować.
Bo jak siebie nie będziemy szanować, to inni nas nie będą szanować.
Tak myślę, gdy chłopcy wulgarnie się wyrażają, a dziewczyny się śmieją i nie reagują. Ale za chwilę to dziewczyna odzywa się wulgarnymi słowy, i wtedy ręce opadają...
Ale możemy porozmawiać o zmianach socjo-seksualnych w gabinecie, jeśli któryś z Panów zechce...
Przedstawiliśmy ofertę Gabinetu Potencji.
Następny ruch nie do nas należy...
Pozdrawiamy - Zespół Wielkopolskiego Centrum Seksuologii w Poznaniu.
www.seksuologia.com
************************************************************
aktualizacja 29.05.2010 _________________ www.seksuologia.com |
|
| |
|
|
 |
17.07.2010 17:12:46 |
 |
Autor |
Wiadomość |
eseksuologia Site Admin
Dołączył: 04 Lis 2005 Posty: 635 Skąd: Jerzy Więznowski, SMS:607 696 880
|
| Temat postu: |
|
|
Jerzy Więznowski
lekarz seksuolog
www.seksuologia.com
Polowanie na „dewiantów”.
Zwróciła się do mnie pani z uczelni zajmująca się antropologią, która otrzymała propozycję wydania opinii dla sądu na temat, czy znalezione u starszego pana w komputerze fotki, to pornografia, a jest tak, to czy jest to pornografia z dziećmi czy z dorosłymi udającymi dzieci (tak zwane „age play”). Jest z wykształcenia biologiem i geografem. Zajmuje się badaniem migracji ras ludzkich w dawnych wiekach. Antropologia to bardzo rozległy dziedzina, bo to nauka o człowieku. Fotki przedstawiały dziewczęta rasy kaukaskiej, czyli białej. Poprosiła o pomoc w wydaniu opinii. Opiniodawstwo sądowe to trudniejsza część seksuologii. Dlatego powstały sekcje seksuologiczne w Polskim Towarzystwie Seksuologicznym i Polskim Towarzystwie Medycyny Seksualnej. Tylko kilkanaście osób w kraju to doświadczeni specjaliści – biegli sądowi. Stale zwiększa się ilość spraw, gdzie oczekuje się opinii biegłego seksuologa. Są województwa, gdzie sądy nie mają ani jednego zaprzysiężonego biegłego. Wytwarza się więc paradoksalna sytuacja. Albo terminy biegłych są bardzo długie, albo biegli są z „łapanki”. Zdarza się, że wysyłane są akta na czyjś adres bez uzgodnienia. Poziom opinii wydanej przez osobę „zbliżoną do seksuologii” bywa żenujący. Dobry adwokat nie zostawi suchej nitki na takiej opinii. Zaczyna się mechanizm „błędnego koła”, szukanie nowych biegłych. Niektórzy uważają, że przyczyną są zbyt niskie stawki wynagrodzenia. Stawki istotnie nie są konkurencyjne dla doświadczonych ekspertów, mających wykłady na prywatnych uczelniach lub publikujących książki. Ale są i inne przyczyny. Jedną z nich jest nadmierna penalizacja przy braku edukacji i prewencji. Za kilka niewłaściwych zdjęć na dysku komputera ma się sprawę sądową i zagrożenie więzieniem.
Czy jest to adekwatna kara? Czy zachowania niewątpliwie naganne z moralnego punktu widzenia powinny mieć moc łamania komuś całego życia?
Starszy pan, emerytowany nauczyciel, zasłużony honorowy dawca krwi, posiadający dobrą opinię w środowisku naraził się kolegom wnuka, bo zniszczył doniczki z marihuaną w swoim domku. Złożyli oni donos na policję, że ma on nielegalne oprogramowanie na komputerze. Był nalot na dom. Nielegalnego oprogramowania wprawdzie nie znaleziono, ale wśród wielu fotografii na dysku znaleziono kilka podejrzanych. Były to zdjęcia o treści erotycznej. Dorosłe panie, częściowo rozebrane, a częściowo ubrane w mundurki szkolne.
Tego typu erotografia i pornografia jest popularna w krajach azjatyckich, zwłaszcza w Japonii, jest to fetysz uczennicy („schoolgirl”).
U innego chorego na ciężką cukrzycę, policjanta rencisty znaleziono z kolei erotyczne komiksy typu „manga”, kolorowe filmy rysunkowe postaci o bardzo dziewczęcych buziach i dojrzałych biustach. Też miał kłopoty. Obie sprawy nie zakończyły się pozbawieniem wolności, ale w środowiskach te osoby zostały naznaczone jako „zboki”, na stare lata pozbawiono je szacunku. Szkody poniosły także rodziny.
Opublikowano kiedyś badania, że w sieci komputerowej miasteczka akademickiego (nie było to w Polsce) z 40% komputerów wchodzono na strony erotyczne i pornograficzne z nastolatkami. Czy te 40% powinno być ścigane i ukarane?
Nasuwa się tu porównanie ze środkami psychoaktywnymi. Ostatnio przez prasę przewinęła się dyskusja na temat karania za posiadanie nawet najmniejszej ilości środka psychoaktywnego, np. „skręta” z marihuany.
W Tygodniku Powszechnym i Gazecie Wyborczej zastanawiano się, czy nie jest zbyt łatwo znaleźć się „po tamtej stronie”. Wystarczy podrzucić komuś „działkę” i jest już kryminalistą i „nie ma zmiłuj”. Może nie pójdzie do więzienia, ale otrzyma wyrok w zawieszeniu. Niektóre zawody i stanowiska są przed nim zamknięte, bo karany. Trudniej znaleźć dobrą pracę.
Drugim źródłem kreacji „przestępców seksualnych” są konflikty małżeńskie. Zranione serce porzuconej żony mniej boli, gdy rzuci podejrzenie na męża, że miał erotyczne zachowania w stosunku do dziecka. Nie jest trudno znaleźć świadków wśród przyjaciółek, które czują się przez mężczyzn skrzywdzone. W walce o mężczyznę trudno o lojalność kobiet, w walce przeciw mężczyźnie o solidarność jest łatwiej. A na zajęciach studenci stwierdzili, że większą krzywdą, także dzieci jest, kiedy mężczyzna lub kobieta po latach porzuca życiowego partnera. Prawo tutaj milczy, a za fotki, nawet te wirtualnie wytworzone nie przedstawiające konkretnej osoby można być wtrąconym do lochu. Może jest to zbytnia asymetria?
Dopiero w ostatnich latach upowszechniła się wiedza o nadużyciach seksualnych i emocjonalnych. Jest dużo publikacji na ten temat. Do niedawna przemoc kojarzyła się z biciem, dziś ludzie wiedzą, że mówienie synowi: „jak zwykle spaprałeś temat…” to umniejszenie, werbalna i emocjonalna przemoc. Emocjonalne wycieczki w przeszłość to źródło problematyki seksualnej, mniej dla sądów, więcej dla gabinetów psychologicznych. Myślę, że jest tu wiele nieporozumień.
Pod wpływem lektury książek o nadużyciach niektórzy wykonują intensywną pracę myślową, żeby znaleźć w swej rodzinnej przeszłości „coś erotycznego” i kiedy to znajdą, to koncentrują się na tym. Bywa, że przesłania im to cały obraz dzieciństwa i dojrzewania.
Po takiej lekturze dwudziestoczterolatka przypomniała sobie, czy też wyobraziła, że kiedy siedziała na kolanach u ojca w sukience po I Komunii Świętej, to poczuła „jakby erekcję”. Po tej „asocjacji” zgłosiła się do psychologa na terapię, „bo tak było w tej książce”. Czy rzeczywiście terapia jest potrzebna?
Drugi przykład:
Rozczytana w popularnej literaturze psychologicznej dwudziestodwulatka uznała, że obecny przy kąpieli noworodka teść miał wytrysk nasienia, kiedy patrzył na kąpiel i wywołała rodzinną aferę. A ten pan chorował na nietrzymanie moczu, był upał, nie założył majtek, tylko spodnie. Stąd „niby-wytryskowa” plama.
Innym źródłem generującym problemy seksuologiczne jest internet. Medium to wymknęło się z pod kontroli. Brak tej kontroli ogłasza się jako ogromną wartość. Wielu uważa, że Internet to wolność. Jest coś nielogicznego w tym, że wysiłki nie idą w kierunku likwidacji stron ze szkodliwymi treściami, że ściga się konsumentów, a nie producentów. Przecież gdzieś produkuje się filmy, gdzieś ludzie są gwałceni, bici, torturowani, zmuszani do współżycia ze zwierzętami.
W dyskusjach nad wpływem pornografii do niedawna koncentrowano się na młodzieży – uważając, że niedojrzała, niezintegrowana osobowość jest podatna na „wdrukowanie” niewłaściwych wzorów zachowań seksualnych
Dopiero od kilku lat zaczęli trafiać do nas pacjenci z dłuższym stażem małżeńskim, którzy „zagubili się” w internecie.
Pamiętam pierwszą sytuację. Czterdziestoletni mężczyzna domagał się od żony praktyk, które zafascynowały go w sieci. Surfując po erotycznych i pornograficznych portalach trafił na angielską stronę „water sport”. To praktyki związane z siusianiem. W języku polskim używa się określenia „złoty deszcz”. Trudno powiedzieć, dlaczego to mu się tak spodobało. Przez okres jednego roku fantazjował podczas współżycia z żoną. Wyobrażał sobie, że żona siedzi na jego podbrzuszu, a on wtedy oddaje mocz. Po roku filmy i fantazje były niewystarczające, zdecydował się porozmawiać z żoną. Testem było pokazanie jej filmu, zareagowała spokojnie. Propozycja jednak ją zaszokowała. W zażegnaniu kryzysu pomogła koleżanka żony, pielęgniarka z zawodu. Wyjaśniła, że mocz osoby zdrowej jest czysty, a nawet sterylny i są nawet niekonwencjonalne metody leczenia nim (tzw. urynoterapia). Zachęciła jednak do ścisłego reglamentowania. Coś za coś. Zezwolenie na praktyki zostało udzielone raz na dwa tygodnie pod warunkiem cowieczornych spacerów z psem i wynoszenia śmieci. Dodać należy, że praktyki były asymetryczne i stroną aktywną był mąż. Internet obudził ukrytą skłonność, bo układzie małżeńskim to żona była dominująca. Także w łóżku mąż przeważnie leżał w parterze, a żona go „dosiadała”. Ujawnione zainteresowania klasyfikowałyby się do grupy fetyszu i dominacji (sadyzmu). Wbudowanie dewiacyjnych zachowań nie ustrzegło małżeństwa przed rozpadem po dwóch latach.
Od tego czasu stale trafiają uzależnieni od dewiacyjnych form aktywności seksualnej. Okazuje się, że pacjenci rzadko szukają stron o urozmaiceniu „ars amandi”, o masażach, zabawach erotycznych, nastrojowych klimatach. Szukają raczej mocnych wrażeń niż uwrażliwienia na delikatne, finezyjne bodźce.
Studiowanie dziwnych zachowań niesie ryzyko, że coś może zafascynować. Dlatego lepiej unikać stron promujących zakazane fascynacje, bo można wykreować realny problem.
Seksuolodzy mają ambiwalentny stosunek do internetu. W swoim zamierzeniu sieć była narzędziem wojskowym, potem naukowym. W tej chwili jest zalana treściami seksualnymi, głównie pornografią.
Kiedyś o seksie prawie nie mówiło się. Teraz mówi się dużo i głośno o różnych aspektach seksualności. Być może lepiej byłoby, gdybyśmy rozmawiali ciszej i trochę delikatniej.
Rubaszne dowcipy przy stole na przyjęciu często bolą niektórych.
Warto pamiętać, że łatwo kogoś zranić, gdy porusza się niezręcznie lub niepotrzebnie tematy z intymnego obszaru.
Akurat tutaj warto być w rozmowie wstrzemięźliwym.
************************************************************
Art w zmienionej formie był publikowany w Polska The Times.
aktualizacja 29.05.2010 _________________ www.seksuologia.com |
|
| |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|
|
|
|
|
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|